|
Na
nielegalne przyłącza każdego dnia natrafiają robotnicy
pracujący przy modernizacji infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej.
Podczas robót okazało się, że co trzecia posesja na Górnej
jest nielegalnie podłączona do deszczówki. Na przykład na
ul. Czachary jest sześć legalnych przyłączy i aż 11
bezprawnych. - W miejscach, gdzie nie było kanalizacji
sanitarnej, budowano szamba. Aby zaoszczędzić na wywozie
nieczystości, ludzie podłączali się do kanalizacji
deszczowej lub w nocy pompowali ścieki do studzienek - opowiada
Teresa Woźniak, prezes Łódzkiej Spółki Infrastrukturalnej.
Najwięcej
zanieczyszczeń spływało do kanałów deszczowych w rejonie
ulic św. Franciszka, Starogardzkiej, Słupskiej i Starorudzkiej.
Następnie trafiały one m.in. do rzek Olechówki, Jasień i
Ner. - W czterech miejscach woda, która spływała do rzek, nie
spełniała dopuszczalnych norm - mówi Ewa Jasińska, zastępca
dyrektora wydziału komunalnego Urzędu Miasta Łodzi. - Za
zanieczyszczanie środowiska miasto musi płacić kary.
Walka
z nielegalnymi przyłączami do tej pory kończyła się na wysyłaniu
pism do mieszkańców z prośbą o niewylewanie nieczystości.
Trudno było bowiem udowodnić, że ktoś w nocy pompuje ścieki
do studzienek lub ma bezprawny odpływ z szamba.
Teraz
podczas niedawno rozpoczętej gigantycznej modernizacji sieci
wodociągowo-kanalizacyjnej wszystkie nielegalne przyłącza
zostaną zlikwidowane.
Najpierw
do kanalizacji deszczowej wprowadzana jest specjalna kamera, która
monitoruje wszystkie przyłącza. Ich liczba sprawdzana jest z
wykazem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. W starą rurę
przez studzienki kanalizacyjne wciskany jest rękaw z tworzywa
sztucznego nasączony żywicą. Sprężone powietrze dociska go
do ścian kanału. Następnie żywica zostaje utwardzona albo
ultrafioletem, albo parą wodną. Na końcu wycinane są otwory
do przyłączy, których właściciele podpisali umowę z zakładem
wodociągów.
Osoby,
które dotychczas łamały prawo, po modernizacji sieci będą
miały poważny problem. - Nagle może okazać się, że ktoś
na posesji będzie miał powódź, bo nielegalny odpływ został
zamknięty - mówi Woźniak. - Od kilku lat były wysyłane do
mieszkańców monity z prośbą o zalegalizowanie kanalizacji.
Nie możemy dopuszczać do łamania prawa.
W
miejscach, gdzie do tej pory ścieki najczęściej trafiały do
deszczówki, powstanie kanalizacja sanitarna. W ciągu dwóch
lat od jej powstania wszyscy mieszkańcy będą musieli się do
niej podłączyć. - Mamy nadzieję, że to uporządkuje sytuację
w mieście - mówi Ewa Jasińska.
Kanalizacja
deszczowa oprócz Górnej modernizowana będzie jeszcze na Bałutach,
Polesiu i Widzewie. To część dużego projektu wodociągowo-kanalizacyjnego,
który zaplanowano na dwa lata. Cała inwestycja pochłonie ok.
200 mln euro. Część pieniędzy da Unia Europejska. To największa
i najdroższa inwestycja w Łodzi oraz trzecie takie przedsięwzięcie
w kraju. Prace będą prowadzone na ponad 700 ulicach (w Łodzi
jest 1,2 tys.). Powstanie m.in. 60 km sieci wodociągowej, ponad
200 km kanalizacyjnej i 84 km kanalizacji deszczowej. Dzięki
inwestycji znikną prawie wszystkie szamba, rynsztoki i punkty
dowozu wody, które dotąd szokowały przybyszów spoza Łodzi.
Poprawić ma się również jakość wody w kranach.
|