|
Joanna Grabowska: Jaką wodę mamy w Łodzi?
Prof. dr hab. Maciej Zalewski*: Z każdym rokiem coraz lepszą. Łódź korzysta przede wszystkim z ujęć podziemnych. Wcześniej zaopatrywała się w wodę z Zalewu Sulejowskiego. Ten zaś - jak inne wody powierzchniowe - zawierał za dużo związków fosforu i azotu powodujących toksyczne dla ludzi zakwity sinic. Wspólnie z Zakładem Wodociągów i Kanalizacji udoskonaliliśmy technologie oczyszczania wód powierzchniowych tak, że teraz można już bezpiecznie korzystać także z wody w Sulejowie. Przyda się to zwłaszcza podczas coraz częściej powtarzających się okresów suszy, kiedy obniży się poziom wód głębinowych. Dlatego o zbiornik sulejowski trzeba stale dbać i na pewno nie wolno zlikwidować nitki rurociągu łączącego Łódź z Sulejowem.
Gdzie są studnie głębinowe?
- W Łodzi i na obszarach przyległych. Woda głębinowa pod Łodzią jest naprawdę dobrej jakości. Na świecie często jest gorzej. Na przykład w Bangladeszu wody mogą być skażone arsenem, w innych krajach - fluorenem. Te substancje w nadmiarze są toksyczne i rakotwórcze. Z kolei wody z dużą ilością żelaza mogą powodować choroby żołądka. Łódź na szczęście nie ma żadnego z tych problemów.
Kiedyś mieszkałam z rodziną w Grenoble. Lekarka podała mojej chorej 1,5 rocznej córce lekarstwo rozpuszczone w wodzie z kranu. Gdy zaprotestowałam, wyjaśniła, że to woda spod lodowca i lepszej nigdzie nie znajdę. Czy w Łodzi też można pić kranówkę?
- Czasami ją piję i nie wywołuje żadnych sensacji żołądkowych. Choć na pewno woda spod lodowca jest smaczniejsza. Jest dość miękka i zawiera niewielkie ilości związków mineralnych. A ponieważ wysoko w górach nie ma osiedli ludzkich, jest właściwie taka, jak miliony lat temu.
Jaka jest nasza woda w porównaniu z tą w innych polskich miastach?
- Jedną z najlepszych. A już nieporównywalnie lepsza niż w Warszawie. Łatwo to stwierdzić po smaku herbaty. Poza tym zdarza się, że w innych miastach wodę czuć chlorem. To oznacza, że jej źródło jest zanieczyszczone bakteriami. Chlorowanie zabija je. W łódzkich ujęciach podziemnych prowadzony jest dokładny monitoring z 12 etapami uzdatniania wody. Zrobił wrażenie nawet na europejskich ekspertach.
Kiedy sprowadziłam się do Łodzi kolega redakcyjny orzekł z dumą, że będę mieszkać w niezwkłym mieście, które ma nie tylko dobrą wodę, ale też 18 rzek. Rozejrzałam się i zapytałam, gdzie?
- Rzeczywiście jest ich 18, ale są nieduże, bo tu znajdują się ich źródła. Miasto leży na tzw. wododziale Wisły i Odry. W północno-wschodniej Łodzi są wody z dorzecza Wisły, a w południowo-zachodniej z dorzecza Odry. Niestety, z tych 18 rzek badamy i przywracamy środowisku tylko kilka. Najbardziej zaawansowane są prace na Sokołówce. Chcemy, by w jej dolinie powstał teren parkowy łączący Łagiewniki, Julianów i Grotniki. Z kolei firma Megadex, inwestująca na Księżym Młynie, zajmie się fragmentem Jasieni. Przy okazji będzie można doczyścić staw przy Księżym Młynie, by uchronić go przed sinicami. Władze miasta obiecały już pomoc. W centrum powstałby więc duży teren zieleni łączący się z parkiem Źródliska. Takich obszarów powinno być jednak w Łodzi znacznie więcej.
Łodzianie przyzwyczaili się do otaczającego ich betonu i cegły. Docenią takie zmiany?
- Na pewno tak. W najnowszym Financial Times jest opracowanie pokazujące, że miasta zostały skonstruowane tak, by zminimalizować ruch człowieka. Tymczasem dla zdrowia ważna jest nie tylko dieta, ale i ruch. Do tego potrzebna jest jednak zielona przestrzeń w mieście, bo przecież nikt nie będzie chciał dla przyjemności wędrować ul. Kilińskiego. Chętnie pospaceruje natomiast po dużym parku. Trzeba pamiętać, że zdrowie to nie tylko osobisty interes każdego z nas, ale też warunek prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. Polska - z powodu chorób - jest na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem czasu "przydatności" człowieka. Bo to oczywiste, że chory, nie jest w stanie pracować równie efektywnie jak zdrowy.
Mikroklimat w Łodzi raczej nie sprzyja zdrowiu
- Zwłaszcza na obszarach starej zabudowy, bez zieleni. Latem powstają tam tzw. wyspy ciepła, które mają nawet do 10 stopni wyższą temperaturę niż obszary, na których jest zieleń. Z powodu małej wilgotności powietrza powstaje na nich dużo pyłów, które wywołują więcej zachorowań na alergię i astmę. Potwierdzają to badania, które prowadzimy z Instytutem Medycyny Pracy i z prof. Piotrem Kuną z Uniwersytetu Medycznego. Teraz sprawdzamy, ile zieleni potrzeba na takim terenie, by zmniejszyć liczbę zachorowań. Jeśli uda nam się zredukować je w Łodzi o 50 proc. to będzie wielki sukces.
Przywrócicie łodzianom Sokołówkę i kawałek Jasieni. A co z pozostałymi 16 rzekami?
- W Łodzi można wykorzystać sieć rzek tak, by każdy łodzianin miał z domu nie więcej niż pięć minut do zielonego obszaru z czystą wodą. Także w centrum miasta. Czysta woda jest kluczowym elementem przyjaznego człowiekowi krajobrazu i mikroklimatu. Niestety nic nie da się zrobić z tymi rzekami w Śródmieściu, które zostały włączone do kanalizacji burzowo-ściekowej.
Na jakim etapie są prace na Sokołówce?
- Kaskada czterech stawów, które na niej powstały (dwa w parku Julianowskim oraz zbiorniki: Zgierska i Teresy - red.) znakomicie poprawia jakość wody. Niestety źle działa jeszcze osadnik na zanieczyszczenia koło stawów julianowskich. Trzeba go koniecznie przebudować. Poza tym poniżej stawu Teresy do Sokołówki spuszczane są ścieki - np. z fabryki pierścieni tłokowych czy z osiedla domków jednorodzinnych. Wszystkie takie miejsca trzeba ustalić i zlikwidować. Koniecznie trzeba też przebudować i włączyć do pracy zbiornik retencyjny oraz staw tuż przy ujściu Brzozy do Sokołówki. Brzoza niesie wiele zanieczyszczeń, łącznie z bakteriami coli, które niestety trafiają do pięknego zbiornika na Pabiance. Tymczasem Pabianka i następny staw - Żabieniec - który dopiero wybudujemy, mają być bezpieczne do pływania i kąpieli.
O przywracaniu Sokołówki miastu ekipa Discovery Channel nakręci w kwietniu film. Jakie są szanse na wykonanie choć części tych prac do tego czasu?
- Wystarczyłaby nam na początek przebudowa osadnika koło stawów julianowskich. Zabrałyby dwa tygodnie i kosztowały około 100 tys. zł. Poza tym trzeba uporządkować Dolinę Sokołówki. Po zimie jest tam masa śmieci. Mam nadzieję, że prezydent zmobilizuje do tego służby miejskie. W końcu film, który chce nakręcić Discovery Channel będzie znacznie lepiej promował Łódź, niż wykupiona reklama w BCC. Filmy w Discovery Channel ogląda znacznie więcej ludzi, no i nie są to płatne materiały reklamowe.
Film Discovery Channel będzie tylko o łódzkich rzekach?
- Pokażemy w nim także strefę ochronną wokół Grupowej Oczyszczalni Ścieków. Zaproponowaliśmy tam zamianę osadów pościekowych z miasta na bioenergię. Osady w wielu państwach po prostu spala się, zwiększając przez to emisję dwutlenku węgla. Chcemy pokazać, jak można je zamieniać w bioenergię. W Dolinie Neru mamy ok. 60 ha plantacji wierzby energetycznej. Założyliśmy ją na kiepskich glebach VI klasy, na których i tak nic innego by nie urosło. Nawozimy je właśnie tymi osadami pościekowymi, bo zawierają fosfor i azot. Odpowiednie gatunki wierzby doskonale na nich rosną. Pochłaniają więc toksyczne związki z osadów i dwutlenek węgla z powietrza a w zamian produkują tlen. Wierzbę można potem zużyć jako
biopaliwo.
Kiedy Łódź stanie się zielonym, przyjaznym dla ludzi miastem?
- Jesteśmy na dobrej drodze. Dzięki podjęciu kiedyś ryzykownych, ale udanych inicjatyw - jak te plantacje wierzby czy przywracanie naturze Sokołówki - wypada już tylko wszystko konsekwentnie kontynuować. Dlatego nasze działania docenia komisja europejska i dlatego jako wzorcowe będą pokazywane w Discovery Channel. Jeśli władze miasta i radni wydadzą wszystkie potrzebne zgody, Łódź stanie się przyjazna mieszkańcom w ciągu maksymalnie pięciu lat.
Prof. dr hab. Maciej Zalewski*, dyrektor Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk. ERCE to jeden z wiodących ośrodków na świecie działającym pod auspicjami UNESCO. W ramach międzynarodowego programu SWITCH pokazuje m.in. jak ważne jest zwiększanie przestrzeni zieleni i wody w mieście nie tylko dla mikroklimatu, ale i dla zdrowia ludzi.
|