|
"Obszar o podwyższonej wartości ekologicznej" - takimi argumentami gmina Prażmów zachęca do zakupu działek budowlanych. Rzeczywiście - jedną trzecią jej powierzchni pokrywa utworzony dziesięć lat temu Chojnowski Park Krajobrazowy. Zachęty skutkują - w gminie mieszka już 8,5 tys. osób i wciąż powstają nowe willowe osiedla, do których wkrótce sprowadzą się ludzie m.in. z Warszawy. Ale mimo tak szybkiego rozwoju wciąż brakuje kanalizacji i oczyszczalni ścieków. Według planów na terenie gminy ma powstać pięć małych oczyszczalni, przepompownia i zlewnia. Cztery nie budzą sprzeciwu mieszkańców. Inaczej z piątą, planowaną w północno-wschodniej części gminy. Według koncepcji wójta Sylwestra Puchały ma powstać na łące w środku lasu, tuż obok malowniczej rzeczki lub na kraju lasu, ale wciąż na terenie parku.
- Co oczyszczalnia ma wspólnego z ochroną krajobrazu? - denerwuje się Lech Montewski, który wraz z żoną dziesięć lat temu sprzedał mieszkanie na Ochocie. Oczarowani miejscem kupili i wyremontowali jeden z okolicznych domów. - Tu dookoła są tereny rekreacyjne! Ludzie psy wyprowadzają, odpoczywają. Przyjeżdżają z Warszawy. Ja sam z żoną wolałem czekać tu dziesięć lat na doprowadzenie prądu, niż szukać nowego domu!
Wójt tłumaczy: - Ten teren to grunty rolne, nieużytki i odłogi. Na zbudowanie tu oczyszczalni mamy zgodę dyrekcji parku
krajobrazowego.
Zgoda jest, ale dlatego, że nie było innego wyjścia. - Wydaliśmy pozytywną opinię w zgodzie z obowiązującym prawem, które dopuszcza inwestycje będące tzw. celem publicznym i chronią środowisko - mówi Robert Belina, dyrektor Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Dlatego nasz sprzeciw uchyliłoby ministerstwo - wyjaśnia.
Taka argumentacja denerwuje obrońców parku. - Szambiarki jeżdżące po parku to ochrona środowiska? Tu będą spaliny i bomba odorowa - amoniak, siarkowodór! - złości się Andrzej Złotowski, przedsiębiorca i jeden z osiadłych w okolicy zapaleńców broniących parku. Razem z właścicielem gospodarstwa Henrykiem Gajowym i przedszkolanką Joanną Stok-Stokowiec tworzą nieformalny społeczny komitet mieszkańców.
W pobliżu planowanej oczyszczalni już stoi kilka domów i wciąż powstają nowe. Komitet postanowił więc przekonać wójta do zmiany lokalizacji. Próbowali wielokrotnie. Na próżno. - Wójt ucinał każdą rozmowę. Okopał się i nie słucha żadnych innych propozycji - opowiada Złotowski.
Ich propozycja to oddalony o mniej więcej kilometr nieużytek przy torach do Radomia, pracowicie wyszukany przez członków komitetu. - Idealny na oczyszczalnię. Pustkowie z przebiegającą obok linią napięcia, rów melioracyjny do zrzutu wody, przepusty pod nasypem kolejowym - wylicza Lech Montewski. Wybudowanie w tym miejscu nieco większej oczyszczalni pozwoliłoby zmniejszyć ich liczbę w gminie z pięciu do czterech. Ta leżałaby bowiem w środku odcinka między dwiema planowanymi oczyszczalniami.
- Nic nie wiem o żadnej nowej lokalizacji, a ci państwo to grupa prywatnych osób - powtarzał uparcie wójt, mimo że pismo zawiadamiające o ich pomyśle wpłynęło do niego pod koniec listopada. Nie chciał też słyszeć o odwiedzeniu nowego miejsca, choć komitet wielokrotnie oferował mu taką wycieczkę. - Wójt nie rozumie, że dogadanie się byłoby naszym wspólnym sukcesem - mówią członkowie komitetu.
Ale ostatnio coś zaczęło się zmieniać. Nieformalny komitet zarejestrował się w Lidze Ochrony Przyrody. Zaczął mobilizować innych mieszkańców. O swojej walce z oczyszczalnią w parku zawiadomią parlamentarzystów. - Mamy w zanadrzu też inne niespodzianki - zapowiada tajemniczo pan Lech. - Nie odpuścimy, aż dla oczyszczalni znajdzie się miejsce poza parkiem krajobrazowym - dodaje. Popiera ich też dyrekcja parku. - Osobiście wolałbym, żeby oczyszczalnia powstała poza parkiem - mówi Robert
Belina.
Swoje stanowisko zaczyna rewidować też wójt. - Lokalizacji komitetu nie rozważaliśmy. Ale zlecę gminie jej rozeznanie - zapowiedział Sylwester Puchała podczas rozmowy z reporterem "Gazety" w Prażmowie. - Wszystkie inwestycje chcę prowadzić w zgodzie z opinią publiczną - deklaruje.
Na
zdjęciu: Społeczny komitet mieszkańców w komplecie. Za nimi zabudowania na terenie parku krajobrazowego, w których sąsiedztwie wójt Prażmowa chce wybudować oczyszczalnię ścieków. Pierwszy z lewej Lech
Montewski, który - oczarowany okolicą - wolał dziesięć lat mieszkać w swoim domu bez prądu, niż szukać nowego miejsca. Obok Joanna Stok-Stokowiec i Andrzej Złotowski. Z mapą stoi Henryk Gajowy
|