|
W
ziemi przy ul. Knosały - od zamknięcia w latach 70. starej
gazowni - znajdują się zbiorniki z fenolem i smołą pogazową.
Fenol jest substancją żrąca i toksyczną, smoła - jednym z
najbardziej uciążliwych dla środowiska odpadów przemysłowych.
W połowie lat 90. przedostały się do płynącej w pobliżu Łyny.
Ratownicy zebrali fenol i smołę i przewieźli do olsztyńskiej
oczyszczalni przy ul. Leśnej. To, co zostało w zbiornikach, próbowali
zneutralizować.
Na
terenach w zakolu Łyny nie działo się nic przez kilka następnych
lat. Dopiero pod koniec 2005 r. ratusz wszedł do projektu Głównego
Instytutu Górnictwa w Katowicach. Tamtejsi naukowcy podjęli się
zbadania stanu wód podziemnych w pobliżu składowiska. Koszt
tych prac to 1,5 mln zł, w większej części sfinansowany
został z unijnego programu ochrony wód podziemnych.
Kilka
dni temu urzędnicy dostali wyniki badań terenów w zakolu
rzeki. - Ziemia jest zanieczyszczona, nawet do głębokości
dziewięciu metrów - przyznaje Barbara Olszewska, dyrektor
wydziału ochrony środowiska urzędu miasta. - Trujące
substancje mogły się dostać do wód podziemnych. A to może
zagrozić jednemu z miejskich ujęć wody. Dlatego trzeba jak
najszybciej przystąpić do oczyszczania ziemi.
Prof.
Zbigniew Endler z wydziału ochrony środowiska Uniwersytetu
Warmińsko-Mazurskiego: - Związki chemiczne, które przedostaną
się do wody, mogą być przez jakiś czas "uśpione"
i wywołać niepożądane skutki dopiero za kilka lat.
Oczyszczenie
ziemi w zakolu Łyny nie będzie jednak takie proste. Urzędnicy
ratusza wyliczyli, że potrzeba na to kilka milionów złotych.
A to może opóźnić zagospodarowanie tej części Olsztyna, która
od roku przedstawiana jest przez miejskich planistów jako druga
starówka. Ma tu być nowa dzielnica spacerowo-handlowo-usługowa,
przedłużenie Starego Miasta. Ratusz już przygotowuje na
sprzedaż działki w tym rejonie. Najpierw zlecił wyburzenie
czterech pierwszych budynków na zapleczu ul. Knosały, a za 5
mln zł - to cena wywoławcza - urzędnicy szukają w przetargu
chętnego na dawny klub Secesja. W zakolu Łyny mają powstać
sklepy, restauracje, puby, ścieżki spacerowe i place podobne
do Targu Rybnego. Pierwsza działka - bliżej ul. Niepodległości
- już ma nowego właściciela. Prywatny przedsiębiorca zapłacił
za nią ponad 1 mln zł.
Tomasz
Głażewski, wiceprezydent miasta, twierdzi, że to właśnie
ewentualni nabywcy działek powinni wziąć na siebie ciężar
oczyszczenia ziemi w zakolu Łyny. - Na pewno prywatny inwestor
szybciej upora się z oczyszczeniem terenu niż my. Nas blokują
procedury przetargowe wydłużające załatwienie sprawy - mówi
wiceprezydent Olsztyna.
Miejscy
urzędnicy, aby nie zrazić inwestorów do kupna działek w
rejonie zatrutym szkodliwymi substancjami, przekonują, że
nabywcy gruntów mają szansę na odzyskanie pieniędzy
zainwestowanych w rekultywację. - W życie weszła tzw. ustawa
o szkodach. Jeżeli udowodnimy, że odpowiedzialnym za
zanieczyszczenie gruntów jest zakład gazowniczy, będzie to
dla inwestorów podstawą do wystąpienia o zwrot poniesionych
nakładów. Wniosek do wojewody w tej sprawie już
przygotowujemy - zapowiada dyrektor Olszewska.
Na
zdjęciu: Badania zaczęły się wiosną 2006 r. Geolodzy
wykonali 19 odwiertów, z których trzy doszły na głębokość
50 metrów
|