ban1
Firmy | Zapytania | Produkty | Okazje | Wydarzenia | Aplikacje | Wiadomości | Czasopisma | Książki | Forum | Praca

home > Wszystkie wiadomości > Wiadomość

Susza zagraża Barcelonie

gazeta.pl - 17-04-2008

Najgorsza w dziejach Katalonii susza zagraża Barcelonie, a ratunkiem ma być woda z okolicznych rzek, morza, a nawet z Francji. Od lat o wodę dla Katalonii trwa wojna wszystkich ze wszystkimi.

Od 18 miesięcy północno-wschodnią Hiszpanię trapi susza, a zbiorniki wodne zaopatrujące 5,5 mln Barcelonę są wypełnione w 20 proc. Przy poziomie 15 proc. nie ma gwarancji regularnych dostaw. Jeśli nie będzie padać w październiku, Barcelona może zostać bez wody.

Wczoraj rząd hiszpański i regionalny gabinet kataloński porozumiały się co do doraźnego projektu ratunkowego. 1 maja zaczną budować 60-km wodociąg, którym do stolicy Katalonii za pół roku popłynie woda z delty rzeki Ebro. Podziemna rura, która przedłuży obecną łączącą deltę Ebro z położoną na południe od Barcelony Tarragonę, oraz dodatkowe inwestycje pochłoną blisko 200 mln euro i mają być gotowe w październiku. Póki trwać będzie budowa wodociągu, od maja dziesięć statków ma przywozić wodę pitną do Barcelony z Almerii, Tarragony, a nawet z francuskiej Marsylii.

Kłopoty z wodą ma złagodzić Barcelonie wielki zakład odsalania wody morskiej w Prat de Llobregat, który powinien ruszyć w maju 2009 r. i rocznie dać miastu tyle wody, ile zużywa w dwa miesiące.

Brak wody powiększa się z roku na rok nie tylko z powodu suszy, ale też ślimaczącej się latami budowy dwóch kolejnych stacji odsalania. O wodzie dyskutuje się w Katalonii od lat i trwa o nią wojna wszystkich ze wszystkimi. Nie zgadzają się z sobą dwie wielkie partie rządzące na przemian Hiszpanią, czyli socjaliści i ludowcy, kłóci się rząd centralny w Madrycie z regionalnym w Barcelonie, walczą między sobą regiony autonomiczne Aragonii, Murcii, Katalonii i Walencji, spierają się poszczególne prowincje katalońskie oraz Barcelona, a nawet lokalne partie rządzące Katalonią.

I tak np. uchwalony za rządów prawicy wielki plan hydrologiczny przetaczania wody z Ebro, który miał rozwiązać problem wody w całym regionie Almerii, Murcii, Walencji i Katalonii, socjaliści odrzucili, gdy doszli do władzy w 2004 r. Uznali, że oznacza on zniszczenie delty rzeki i zastąpili go innym, dotąd niezrealizowanym.

Konserwatywny rząd Katalonii rządzący regionem do 2004 r. popierał projekt wody z Ebro oraz chciał porozumienia z Francją, by do Barcelony popłynęła woda z Rodanu, ale i ten projekt też został odrzucony, kiedy władzę w Barcelonie przejęli socjaliści.

Ostatnio rząd José Luisa Zapatero odkurzył ten plan i wznowił rozmowy z Francją. Jednak lokalne projekty ciągnięcia wody z mniejszych katalońskich rzek zderzają się ze zdecydowanym oporem samorządów, które nie chcą dzielić się wodą z barcelońską metropolią, bo potrzebują jej dla utrzymania rolnictwa. W Katalonii rolnictwo i hodowla zużywa 73 proc. wody, podczas gdy gospodarstwa domowe - 18 proc., a przemysł - 9 proc. Ale z 7 mln mieszkańców regionu aż 5,5 przypada na Barcelonę. A rolnictwo wytwarza zaledwie 2 proc. katalońskiego PKB i nie oszczędza wody, podczas gdy przemysł i ludność miejska tak.

Wskutek suszy katalońscy rolnicy ponoszą straty i grozi im nawet ruina, gdy jeszcze ustaną dotacje Unii Europejskiej dla hiszpańskiego rolnictwa. - Jak Barcelona chce wody, to niech ją sobie ściąga z Marsa, ale nie od nas! - krzyczeli niedawno demonstranci w Leridzie, Tarragonie czy Geronie.

Kiedy tylko rząd w Madrycie i jego socjalistyczny sojusznik w Barcelonie ogłosiły, że przedłużą wodociąg z Tarragony do Barcelony, opozycja od razu zaprotestowała. Nie bez racji twierdzą, że to przecież nic innego jak powrót do odrzuconego projektu Ebro, bo nowy wodociąg będzie tylko przedłużeniem istniejącego, a biorącego wodę właśnie z Ebro.

- Jeśli sieć wodna Ebro połączona zostanie z Barceloną, oznaczać to będzie, że rząd zreflektował się o 180 stopni i że sześć lat temu to mieliśmy rację. Szkoda tylko, że straciliśmy sześć lat - oświadczył lider konserwatystów rządzących Katalonią przez ćwierć wieku do 2004 roku.

Protestuje też rządzona przez prawicę Walencja, którą dawny wielki plan Ebro obejmował, a obecny ratunkowy "miniplan Ebro" pomija. Socjaliści odpowiadają, że nowy wodociąg jest jedynie tymczasowy, a poza tym spożytkuje tylko nadwyżki wody z delty Ebro i nie naruszy ani o kroplę zasobów toczonych korytem. Opozycja w to nie wierzy, a wojna o wodę zapowiada się na lata.



strona główna |  nasza oferta |  REJESTRUJ |  zapytanie |  okazje |  wydarzenia |  produkty/usługi
reklama |  kontakt |  polityka prywatności |  pomoc

Made by inVert '03.