|
Blisko
120 mieszkańców jednego z nowosądeckich osiedli, a wśród
nich radny Józef Kaczmarczyk (PiS), odprowadza domowe ścieki
wprost do Dunajca. Wszyscy od lat łamią prawo, ale
niespecjalnie się tym przejmują. - Winne jest miasto, które
sfuszerowało budowę naszej kanalizacji - przekonuje radny PiS.
Kanalizację
na osiedlu wybudowano przed 20 laty. Najpierw do Dunajca
odprowadzano jedynie wody opadowe, a ścieki sanitarne miały
trafiać do zbiorczego szamba. Poszczególne domy zostały do
niego podłączone, tyle tylko, że szamba nikt nie opróżniał,
chociaż taki jest obowiązek służb komunalnych miasta. Wkrótce
mieszkańcy po cichu wzięli sprawę w swoje ręce i podłączyli
się nielegalnie do ulicznej kanalizacji. Fekalia zaczęły płynąć
prosto do rzeki.
Sześć
lat temu problem próbowały rozwiązać Sądeckie Wodociągi.
Ich ówczesny dyrektor Zbigniew Kowal twierdzi dziś, że
niewiele mógł zrobić, bo ten odcinek kanalizacji należy do
miasta. Wodociągi zobowiązały się pokryć koszty projektu
kanalizacji z prawdziwego zdarzenia zaznaczając, że cenę przyłączy
powinni ponieść mieszkańcy. Ci jednak oprotestowali
dokumentację.
- To
kompletne kuriozum - łapie się za głowę przewodniczący
Zelek. Wie, że mieszkańcy nie są zainteresowani budową
kanalizacji, ponieważ nie płacili dotąd ani złotówki za ścieki
i czują się bezkarni. Nigdy nie dostali choćby mandatu, mimo
że smród wokół dzikiego kanału ściekowego jest nie do
wytrzymania.
Dokumentacja
dotycząca budowy kanalizacji ponoć zaginęła i nikt nie
potrafi powiedzieć, dlaczego wybudowane szambo nie było nigdy
opróżniane. Nikt nie chce też powiedzieć, dlaczego władze
miasta nie reagowały na nielegalne odprowadzanie ścieków i
tolerowały fakt, że mieszkańcy nie mają umów na pozbywanie
się zanieczyszczeń oraz dlaczego nie reagowano na interwencje
przewodniczącego Rady Osiedla.
Jadwiga
Pach z nowosądeckiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu
Ochrony Środowiska dopiero od naszego reportera dowiedziała się
o całej sprawie. - Nie mieliśmy żadnych sygnałów na ten
temat - twierdzi i obiecuje szybką interwencję. - To niebywałe,
by odprowadzać ścieki wprost do Dunajca - podkreśla. Jeśli
zarzuty się potwierdzą, miastu grozi odpowiedzialność
finansowa sięgająca kilkunastu tysięcy złotych.
Zbigniew
Dmochowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej zapowiada,
że rozwiązanie problemu ścieków jest możliwe dopiero teraz.
Miasto otrzymało na ten cel dofinansowanie z UE.
|