|
W
Cerli i Berkówce, przysiółkach Lalik na Żywiecczyźnie, stoi
ponad 20 domów. Wraz z budową najdłuższego w Polsce tunelu
drogowego - będącego częścią drogi ekspresowej do granicy w
Zwardoniu - życie górali zmieniło się w koszmar. Ciężki
sprzęt zniszczył im drogi dojazdowe do domów, po każdym
deszczu toną w błocie.
Mówią,
że nie to jednak jest najgorsze. Przydomowe studnie zostały
zanieczyszczone gliną i błotem. Woda w nich zrobiła się
brudna, mętna, nie nadaje się do picia. Nie tylko zresztą do
picia - z powodu złej jakości wody w domach zaczęły np.
nawalać pralki. Niektóre przydomowe studnie w ogóle wyschły,
a górale nie mają wątpliwości: to także z powodu budowy
tunelu.
Zdesperowani
mieszkańcy Lalik w ciągu ostatnich miesięcy kilka razy
zablokowali drogę dojazdową do granicy w Zwardoniu. - Dopiero
to przyniosło jakieś efekty. Wcześniej nikt z nami nie chciał
nawet poważnie porozmawiać - mówi Dariusz Kocierz, sołtys
Lalik.
Mieszkańcom
mającym problemy ze studniami gmina Milówka zaczęła dowozić
wodę beczkowozami. Ludzie są bardzo zadowoleni. - Wystarczy,
że jest sygnał z jakiegoś domu o braku czystej wody, a
beczkowóz pojawia się na miejscu - cieszą się górale.
Wspólnie
z Generalną Dyrekcją Dróg Publicznych urzędnicy finansują
także budowę wodociągu. Pierwsze gospodarstwa powinny mieć
bieżącą, czystą wodę już w ciągu paru najbliższych
tygodni. Poprawiła się także sytuacja na drogach - drogowcy
postanowili zamontować myjkę, dzięki której samochody nie jeżdżą
oblepione błotem.
Budowa
tunelu ma potrwać jeszcze dwa lata. - Oby nie było tak, że
jeszcze nie raz, by walczyć o swoje, będziemy musieli wychodzić
na drogę. Ta ekspresówka jest potrzebna, tunel też. Nikt z
nas nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Ale nie może
być tak, że budując nie szanuje się praw zwykłych ludzi do
normalnego, spokojnego życia - tłumaczy Kocierz.
Na
zdjęciu: Każdego dnia budowlańcy drążą dwa metry tunelu
|