|
Raz
po raz słyszymy o kolejnej rewelacyjnej taniej metodzie.
Tymczasem prawda jest brutalna; bez ogromnych pieniędzy - który
Opolszczyzna nie ma - jeziora pozostaną brudne.
Czeka
nas kolejny sezon z kwitnącą wodą w Turawie. Wciąż nie ma
pomysłu, jak oczyścić jeziora. W poniedziałek naukowcy i
samorządowy mają przeprowadzić burzę mózgów, która ma
zaowocować dobrą koncepcją.
Próby
uratowania chociaż średniego wciąż kończyły się na
niczym. Samorząd Województwa i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska
przeznaczyły na ten cel po 150 tys. zł. - Ogłaszaliśmy
przetargi, ale żadna z firm nie była w stanie przedstawić nam
dobrej propozycji na oczyszczenie jeziora - przyznaje Rafał
Kuchta z Urzędu Gminy w Turawie. Przetargi więc kończyły się
bez rozstrzygnięcia.
- Z
jednej strony strasznie mi się nie podoba, że ta sprawa tak się
przeciąga. Z drugiej jednak rozumiem sytuację w Turawie. Gmina
nie może uruchomić pieniędzy na oczyszczanie jeziora, jeżeli
nie ma gwarancji, że to przyniesie skutek - mówi Tomasz Kostuś,
członek zarządu województwa.
W
przetargach rzeczywiście wszystkie propozycje dotyczyły tylko
interwencji doraźnej. Po oczyszczeniu jeziora gwarantowały
utrzymanie czystości tylko przez rok. - Jeżeli wójt gminy
wydałby kilkaset tysięcy złotych na oczyszczenie jeziora, a
po 12 miesiącach znów wszystko wróciłoby do poprzedniego
stanu, to można by mu zarzucać niegospodarność. Dlatego
trudno nie przyjąć jego argumentów, dlaczego do tej pory
przetargi nie są rozstrzygnięte - przyznaje Kostuś.
Jest
szansa, że w poniedziałek pojawi się nowy pomysł. - Pojawiła
się firma, która chce się podjąć oczyszczenia jeziora i to
za mniej niż 300 tys. Spotkamy się z naukowcami i samorządowcami.
Będziemy o tym dyskutować - mówi Rafał Kuchta.
Jednak
spotkanie może przynieść dodatkowe efekty. - Na spotkaniu będą
naukowcy opolskich wyższych uczelni. Będziemy rozmawiać o
tym, czy podejmą się badań i szukania nowego sposobu na
uratowanie jezior - dodaje Andrzej Kasiura, członek zarządu
województwa odpowiedzialny m.in. za ochronę środowiska.
Do
niedawna jeszcze urząd marszałkowski zakładał, że jezioro
średnie ma być poligonem badawczym. Procesy oczyszczania
zbiornika miały być przetestowane na nim, by potem wykorzystać
je do oczyszczenie jeziora dużego. - Ale dziś wiemy, że tych
metod bezpośrednio nie da się przełożyć - przyznaje Kasiura.
Zwłaszcza
że oczyszczenie jeziora dużego musi się wiązać także z
pracami przy dopływach Małej Panwi. - Dwa największe zadania
do skanalizowanie i oczyszczenie Małej Panwi. Drugi to rozwiązanie
problemu hałd przemysłowych w Tarnowskich Górach. Mało kto o
tym wie, ale właśnie stamtąd spływa ogromna ilość
zanieczyszczeń do naszego jeziora - tłumaczy Kostuś. Problem
w tym, że wnioski o dofinansowanie prac przy Małej Panwi zostały
wycięte z tzw. listy projektów kluczowych Ministerstwa Rozwoju
Regionalnego. - Ale nic jeszcze nie jest przesądzone - uważa
Kostuś.
Doszło
też do porozumienia z władzami województwa śląskiego, które
także rozpoczęły prace związane z kanalizacją i budową
oczyszczalni w ich dorzeczu Małej Panwi.
Na
zdjęciu: Chętni na kąpiel w Turawie muszą zadowolić się
opalaniem
|