|
-
Wykopaliśmy dwa granaty moździeżowe kaliber 320 mm, bez
zapalników - informuje chorąży sztabowy Henryk Sroka, dowódca
patrolu rozminowania. - Podejrzewam, że kiedyś zostały
rozbrojone przez saperów czy mieszkańców i z powrotem
zakopane do ziemi.
Saperzy
z tej jednostki interweniowali wczoraj po raz 101 raz w tym
roku. Jak się okazało, bezpośredniego zagrożenia nie było,
ale ekipa budowlana wolała zachować środki ostrożności.
- Zgłosiliśmy
na policję i czekaliśmy na przyjazd saperów - mówi Jacek
Obel, kierownik robót kanalizacyjnych.
- Na
tym terenie takie odkrycia no normalka - śmieje się Wiesław
Rozpara, właściciel sąsiedniej posesji. - Jak byłem
dzieckiem, to przy rodzinnym domu leżały miny przeciwczołgowe.
Tylko zapalniki miały powykręcane. Potem przerdzewiały i
gdzieś je zakopano - przyznaje mężczyzna.
W
miejscu, gdzie znaleziono wczoraj pociski, przebiega sieć
gazowa. Budowano ją w latach 60. Prawdopodobnie, właśnie
wtedy je wykopano, rozbrojono i ponownie zasypano ziemią.
|