- Strona główna
- ›
- Wiadomości
- ›
- Eurofundusze. Konieczne inwes...
Wiadomość: Eurofundusze. Konieczne inwestycje wodociągowo-kanalizacyjne
01-09-2010Gdyby nie unijne dotacje, samorządy z całej Polski niechętnie inwestowałyby pewnie w infrastrukturę wodociągowo-kanalizacyjną, której wyborcy po prostu nie widzą. Tymczasem w Płocku i Słupnie za środki z UE toczą się największe i najciekawsze inwestycje
Z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko można otrzymać dotację m.in. na budowę wodociągów, kanalizacji, modernizację wysypisk śmieci, budowę ekologicznych, odnawialnych źródeł energii. Zazwyczaj są to bardzo drogie przedsięwzięcia, których realizacja byłaby niemożliwa bez unijnego wsparcia. Zwłaszcza że wielu samorządowców niechętnie decyduje się na inwestycje w infrastrukturę, uznając je za "zakopywanie pieniędzy", bo efektów tych inwestycji - poza rozkopanymi ulicami - wyborcy nie widzą.
Po takie gigantyczne pieniądze unijnego dofinansowania, bo po kwotę przekraczającą 76 mln zł, z programu Infrastruktura i Środowisko poszły z sukcesem Wodociągi Płockie. Są to pieniądze na pierwszy etap inwestycji w ramach działania "Gospodarka wodno-ściekowa". Łączny koszt tego przedsięwzięcia zbliży się do sumy, za jaką miasto budowało drugi most przez Wisłę - póki co największą przeprawę przez rzekę w kraju.
Inną drogę obrała podpłocka gmina Słupno - zamieniająca się w najbardziej luksusowe osiedle mieszkaniowe Płocka. Za 12 mln zł, w tym 8 mln zł unijnej dotacji z Regionalnego Programu Operacyjnego - Priorytet IV Środowisko, Zapobieganie Zagrożeniom i Energetyka - Działanie 4.1 Gospodarka wodno-ściekowa województwa mazowieckiego rozbuduje sieć wodociągowo-kanalizacyjną do tego stopnia, że obejmie nią cały leżący w pobliżu Wisły teren samorządu.
Największa płocka dotacja
Płock bardzo szybko zaczął się rozbudowywać w latach 60. Nikt wówczas nie przywiązywał do tego wagi i w mieście powstała sieć kanalizacji ogólnospławnej.
W efekcie każdy wielki deszcz powoduje, że płockie ulice szybko wypełniają się wodą, która często cofa się także do piwnic. I co najgorsze - jest to deszczówka wymieszana ze ściekami sanitarnymi z domów. Jeżdżą w niej samochody, chodzą piesi, psy.
Drugi problem to "niemłoda" oczyszczalnia ścieków w Maszewie. Odprowadza ona do Wisły ścieki zawierające ponadnormatywny ładunek azotu i fosforu. A za to są kary idące w miliony złotych. W 2003 roku inspektorzy ochrony środowiska nałożyli na spółkę mandat - 2,7 mln zł. Łączne kary, jakie wiszą nad Wodociągami Płockimi z tytułu odprowadzania niedostatecznie oczyszczonych ścieków, przekraczają 10 mln zł (netto).
Ani samorząd, ani Wodociągi Płockie nie mogły czekać, musiał nadejść moment, w którym przyjdzie kompleksowo uporządkować całą gospodarkę wodno-ściekową. Był tylko jeden problem: brak pieniędzy. W dodatku tych "zakopywanych".
- Ta konieczność przeprowadzenia inwestycji, bez której miasto zmuszone byłoby płacić potężne kary za korzystanie ze środowiska, spowodowała zainteresowanie środkami unijnymi - tłumaczy prezes Wodociągów Płockich Marek Naworski.
Wcześniej samorząd zastanawiał się nawet nad takim rozwiązaniem jak zawiązanie partnerstwa publiczno-prywatnego, ale nigdy pomysł ten nie doczekał się realizacji. - Aż znaleźliśmy się w UE i pierwszy wstępny wniosek o dofinansowanie złożyliśmy w 2005 roku - dodaje prezes Naworski.
Najpierw Wodociągi Płockie próbowały sięgnąć po środki z Regionalnego Programu Operacyjnego, ale wartość inwestycji była zbyt wielka. Poza tym w pierwszym okresie finansowania (w latach 2004-06) skończyły się pieniądze. Wtedy projekt Wodociągów został przeniesiony do finansowania w latach 2007-13
W marcu tego roku Wodociągi Płockie podpisały umowę na dofinansowanie projektu "Uporządkowanie gospodarki ściekowej na terenie miasta Płocka, etap I", który jest współfinansowany ze środków Funduszu Spójności w ramach działania 1.1. Gospodarka wodno-ściekowa w aglomeracjach, I Osi Priorytetowej Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013.
Całkowity koszt przedsięwzięcia wynosi 175,5 mln zł, tzw. koszty kwalifikowane sięgają 140,1 mln zł. Dofinansowanie ze środków UE wynosi maksymalnie 76,4 mln zł. Z wyjaśnień prezesa Wodociągów Płockich wynika, że było kilka powodów, dla których podpisanie umowy mogło nastąpić dopiero teraz.
Po pierwsze dopiero w grudniu 2007 roku doprecyzowane zostały szczegółowe kryteria i warunki finansowania, co oznaczało, że cały pierwszy rok został stracony na oczekiwanie na to. Kolejne opóźnienie pojawiło się rok później, gdy Komisja Europejska zarzuciła Polsce niezgodność polskiego prawa z jedną z jej dyrektyw (chodziło o różnice w ocenie wpływu niektórych przedsięwzięć infrastrukturalnych na środowisko i sposób prowadzenia konsultacji społecznych).
Dziś w Wodociągach funkcjonuje 8-osobowy zespół - Jednostka Realizująca Projekt, składający się z fachowców zajmujących się tylko unijną dotacją.
Marek Naworski liczy, że uda się ją także uzyskać na drugi etap porządkowania płockiej gospodarki wodno-ściekowej.
Choć nie ukrywa też, że nie ze wszystkim było tak różowo. Unijne dofinansowanie pozwala zrealizować arcytrudne pod względem finansowym przedsięwzięcie, ale też wymaga np. przygotowania przez takiego beneficjenta rezerwy finansowej na wypadek opóźnień. W przypadku choćby Wodociągów Płockich - podpisanie umowy nastąpiło w marcu, a pierwsza zaliczka na finansowanie projektu, która miała być przekazana w kwietniu, wpłynęła w lipcu.
W kilku etapach
Proces porządkowania płockich kanałów został podzielony na dwa etapy. W ramach pierwszego Wodociągi Płockie już wybudowały sieć kanalizacji sanitarnej w Borowiczkach i Parcelach. Teraz zajmują się przebudową i rozbudową oczyszczalni ścieków w Maszewie (w dwóch etapach). Wodociągi muszą jeszcze przebudować swoje przepompownie ścieków.
Kolejnym etapem będzie właśnie rozdzielenie kanalizacji. Początek tych prac oznacza najtrudniejsze chwile dla komunikacji miasta, bo trzeba będzie rozkopać większość ulic w śródmieściu. - Oczywiście, nie zrobimy tego jednocześnie - zapewnia Marek Naworski.
Dojdzie do tego budowa kanalizacji w Górach i Ciechomicach, dzięki której z mapy Płocka prawie całkowicie znikną obszary pozbawione sieci kolektorów sanitarnych. Pozwoli też na zlikwidowanie oczyszczalni ścieków w Górach i na Radziwiu. Nieczystości z lewego brzegu miasta będą tłoczone do Maszewa pod dnem Wisły.
Szacunki mówią, że łącznie z realizacją drugiego etapu programu modernizacji infrastruktury kanalizacyjnej Płocka Wodociągi wydadzą łącznie ponad 360 mln zł.
Arkadia Mazowiecka w Słupnie
Podpłocka gmina Słupno także zawnioskowała o dofinansowanie budowy sieci wodociągowo-kanalizacyjnej oraz modernizacji oczyszczalni ścieków. Szczególnie zwraca uwagę jej projekt "Arkadia Mazowiecka", który obejmuje budowę sieci kanalizacyjnej w czterech miejscowościach nad Wisłą.
Koszt całego przedsięwzięcia wyniesie prawie 12 mln zł, dofinansowanie - około 8 mln.
Dzięki temu przedsięwzięciu obszar samorządu w pobliżu rzeki zostanie skanalizowany, znikną szamba oraz przydomowe oczyszczalnie ścieków, skończą się wycieki do Wisły.
- Potrzebowaliśmy tych pieniędzy, ponieważ musieliśmy przyspieszyć najpilniejsze infrastrukturalne inwestycje na naszych osiedlach mieszkaniowych - opowiada wójt Słupna Stefan Jakubowski. - Ludzie czekają m.in. na drogi, a nie będziemy najpierw układać asfaltu, by później niszczyć go kanalizacją.
Gmina szybko wypełnia się domami jednorodzinnymi i willami, do których przeprowadzają się płocczanie. Jednym z argumentów, który kusi do budowania się na tych terenach, jest właśnie dobrze rozwinięta infrastruktura. Dzięki infrastrukturalnym inwestycjom gmina zyskuje mieszkańców, a więc podatników i szybko powiększa swój budżet.
- Uzyskaliśmy dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego - wspomina Krzysztof Lewandowski, autor wniosku "Arkadia Mazowiecka". - Należy przy tym dodać, że Projekt "Arkadii Mazowieckiej w Słupnie" to duże zadanie stworzenia właśnie z terenów gminy Słupno bardzo unikatowego obszaru. Obszaru, który z jednej strony szanuje środowisko, a z drugiej daje możliwość zamieszkiwania w bliskości natury i jednocześnie pozwala w pięć minut dojechać autem od centrów handlowych miasta.
Krzysztof Lewandowski podkreśla, że Słupno było na Mazowszu pierwszą gminą, która zaczęła się starać o unijną dotację w systemie "zaprojektuj i zbuduj". Jest wiele inwestycji, które toczą się w ten sposób. Inwestor przerzuca w nich ciężar wykonania projektu i uzyskania pozwolenia na budowę na barki wykonawcy, a sam tylko płaci za zakończoną robotę.
Procedura starania się o pieniądze z UE jest taka, że najpierw trzeba złożyć właśnie projekt. - Ale przepisy nie zabraniają przeprowadzenia inwestycji w systemie "zaprojektuj i zbuduj" - opowiada Krzysztof Lewandowski.
Okazało się, że przyzwyczajenie urzędników to jednak rzecz trwała. - Jakie było pierwsze pytanie osób oceniających wniosek? A gdzie jest projekt? - dodaje Krzysztof Lewandowski.
- Każdy, kto dziś składa wniosek o unijne dofinansowanie, musi się liczyć z problemami - uzupełnia wójt Słupna Stefan Jakubowski. - Wiedzieliśmy, o jakie pieniądze i z jakich funduszy będziemy mogli się starać w latach 2007-13. I przygotowywaliśmy się do tego powoli, ale starannie. Uważam, że oceny projektów są bezstronne. Żeby zdobyć dotację, trzeba najpierw spokojnie i bardzo starannie przygotować dokumentację.
Źródło: Gazeta Wyborcza Płock