OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych RODO, prosimy naszych Użytkowników o zalogowanie się i zaakceptowanie regulaminu oraz zasad ewentualnego przetwarzania danych osobowych przez otwarty portal woda-scieki.com.

Rejestracja

Firmy miesiąca Raypath_patron Logo_di-box Logo
Patronujemy Woda-scieki_lichen_2026_80x50px
Nasza oferta Regulamin Reklama

01-04-2026

VI Wodny Okrągły Stół. Zatrzymać wodę, zanim stanie się problemem - Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej

Strona główna Firmy Zapytania Produkty Okazje Wiadomości Kalendarium Zastosowania Wydawnictwa Praca Forum

Raypath
Tw Instal12
  • Strona główna
  • ›
  • Firmy
  • ›
  • Fundacja Gospodarki i Adminis...
  • ›
  • Wiadomości
  • ›
  • VI Wodny Okrągły Stół. Zatrzy...

Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej

Logo
Adres:ul. ks. I. J. Skorupki 22 31-519 Kraków
Telefon/fax:728316261
NIP:
REGON: 
E-mail:biuro@fundacjagap.pl
Strona WWW:https://fundacjagap.pl/kontakt/
  • Opis
  • Produkty
  • Okazje
  • Zastosowania
  • Kalendarium
  • Wiadomości
  • Praca

Wiadomość: VI Wodny Okrągły Stół. Zatrzymać wodę, zanim stanie się problemem

30-03-2026
obrazek

„Polska nie ma problemu z brakiem wody. Ma problem z tym, że nie potrafi jej zatrzymać. To nie jest już kwestia technologii, ale sposobu zarządzania”. Właśnie wokół tego wyzwania toczyła się dyskusja podczas VI Wodnego Okrągłego Stołu, który odbył się 18 marca 2026 r. na Politechnice Wrocławskiej.

Susze, powodzie, gospodarka wodna – wyzwania współczesnych miast

Punktem wyjścia było pytanie o skuteczność: jak planować działania retencyjne tak, by jednocześnie ograniczać skutki suszy i powodzi, nie pogarszając stanu środowiska i nie generując nadmiernych kosztów społecznych.

„Musimy doprowadzić do systemu, w którym woda będzie dostępna. Wiemy, że z tym są coraz większe problemy” – podkreślił na wstępie Mateusz Balcerowicz, Prezes Wód Polskich.

Wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak zaznaczył, że wnioski z dyskusji odbywanych podczas Okrągłych Wodnych Stołów mają przełożenie na konkretne działania. Wrocław wdraża na podstawie modeli hydrogeologicznych i hydrodynamicznych odpowiednie rozwiązania. „Tworzymy szczegółowe mapy zdolności infiltracji, analizujemy przyszłe scenariusze opadów i rozwój przestrzenny miasta aktualnie do 2050 roku zgodnie z naszą strategią. Dzięki temu możemy projektować rozwiązania retencyjne, które liczymy na to, będą nie tylko skuteczne, ale również i racjonalne ekonomicznie i przyjazne dla mieszkańców”. Wiceprezydent spodziewa się, że zgromadzone podczas obrad argumenty będą później analizowane i wdrażane przez właściwe ku temu organy i instytucje.

Naturalna retencja wód i oparta na naturze – retencja funkcjonalna

Obrady rozpoczęła sesja pt. “Naturalna retencja wód i oparta na naturze – retencja funkcjonalna. Ocena skuteczności oddziaływania retencji”. Punktem wyjścia dla dyskusji było nawiązanie do kwestii oczekiwań dotyczących głównie ilościowej oceny skuteczności tej retencji w odniesieniu do zagrożeń związanych z niedoborem wody (problem suszy), nadmiarem wody (problem powodzi), a także równoważenia bilansu wodnego w utrzymaniu i przywróceniu dobrego stanu ekosystemów wodnych. Temat dyskusji rozpatrywano w kontekście różnych rodzajów retencji – leśnej i innej roślinnej, glebowej zasilającej wody podziemne, korytowej (rzecznej) oraz mikro – wykorzystującej NBS. Moderatorka dyskusji – dr hab. Iwona Wagner, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, definiując retencję, stwierdziła, że dla niej “ramą pojęciową jest ekohydrologia, czyli połączenie dziedziny hydrologii i ekologii”. Z kolei zlewnię rozumie jako “jednostkę pojęciową podstawową”, bo to “bilans zlewni decyduje o tym, co realnie dzieje się w przyrodzie”. Zauważyła, że ilość wody w zlewni warunkują różne czynniki, w tym również sposób zagospodarowania terenu, na który realny wpływ mają decyzje i działania człowieka. Czy w Polsce występuje tzw. zarządzanie zlewniowe? Według prof. Wagner nie ma to miejsca – zarządzanie zlewniami jest mocno rozproszone, zlewnie znajdują się pod kontrolą różnych podmiotów – gmin, samorządów. A dla dobrego gospodarowania wodą potrzebne jest podejście holistyczne do systemu retencji zlewniowej, bo tylko takie gwarantuje skuteczne zarządzanie zlewniami. Uczestnicy dyskusji zostali postawieni przed pytaniami: czy mamy odpowiednią wiedzę o naturalnej retencji oraz opartej na NBS, bazę danych i narzędzia do ilościowej oceny skuteczności retencji według jej rodzaju? W jakim zakresie należałoby upowszechnić usługi ekosystemowe w kontekście korzyści społecznych? Jakie kategorie problemowe gospodarowania wodami stanowią priorytet w utrzymaniu oraz rozwoju retencji naturalnej i opartej na NBS? Które z nich wymagają „oprzyrządowania narzędziowego” dla ilościowej oceny korzyści według rodzaju retencji, a także jej zasięgu oddziaływania, aby odpowiednio skalować rozwiązania? Jak równoważyć w praktyce podejście oparte o retencję naturalną i strukturalną?

Piotr Krajewski ze Stowarzyszenia dla Rozwoju Doliny Białej Lądeckiej przytoczył stanowisko społeczności lokalnej zamieszkującej zalewowe tereny Doliny Białej Lądeckiej, która sprzeciwia się rozwiązaniom generującym bardzo wysokie koszty społeczne i środowiskowe. Jest zdania, że działania oparte wyłącznie na budowaniu wielkich sztucznych zbiorników wodnych są szkodliwe i obarczone dużymi kosztami ingerencji w środowisko naturalne, jak i kosztami społecznymi związanymi m.in. z koniecznością relokacji mieszkańców z terenów zalewowych. Do tego dochodzą dane dotyczące potencjału retencyjnego gminy Stronie Śląskie, które są bardzo rozbieżne. Jego zdaniem tylko retencja naturalna ochroni dolinę, dlatego też wysunął postulat projektu pilotażowego, opartego na wielokryterialnej analizie obejmującej koszty społeczne inwestycji. Krajewski dodał, że pozytywnymi przesłankami do takiego pilotażu jest fakt, że tereny Doliny Białej Lądeckiej są nieaktywne rolniczo, a tamtejsza ludność mocno świadoma ekologicznie. “Mamy też osoby, które deklarują gotowość odsunięcia się od koryta rzeki i zwiększenia potencjału retencyjnego”. Wydaje się więc, że jest to idealny teren do przeprowadzenia rozwiązań modelowych pod naturalną retencję. Prof. dr hab. Artur Magnuszewski z Uniwersytetu Warszawskiego dodał: “Biała Lądecka należy do zlewni o najwyższym potencjale powodziowym – o tym warto pamiętać. Jeżeli retencja naturalna jest ograniczona rośnie potencjał powodzi”.

Kolejną próbą odpowiedzi na postawione w dyskusji pytania był głos dr hab. Mateusza Grygoruka, prof. SGGW, który krytycznie odniósł się do stanu wiedzy dotyczącej polityki retencyjnej w Polsce. Zauważył, że zawsze trzeba brać pod uwagę zdarzenia losowe, sytuacje nagłe, które często wymykają się gotowym scenariuszom. Wyraził potrzebę gromadzenia większej liczby danych, które niosą za sobą konkretną wiedzę, a co za tym idzie możliwości modelowania różnorodnych rozwiązań systemowych.

O próbę zdefiniowania retencji pokusił się również prof. dr hab. Artur Magnuszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego: "Retencja nie jedno ma imię – inna jest na pojezierzach, inna na niżu, a inna w górach”. W każdym regionie Polski retencja, czyli czynnik, który wpływa na obieg i bilans wodny, będzie inna ze względu na uwarunkowania krajobrazowe, atmosferyczne i hydrologiczne. Z tych względów sposób wdrażania rozwiązań retencyjnych na danym obszarze geograficznym będzie zróżnicowany – niekoniecznie jedynie naturalny. Niezwykle ciekawy postulat wysunął prof. dr hab. Piotr Parasiewicz z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, który zielonego światła dla retencji naturalnej upatruje w rolnictwie regeneratywnym, jako systemie produkcji rolnej, który zamiast jedynie eksploatować ziemię, aktywnie odbudowuje jej żyzność, zwiększa różnorodność biologiczną i wiąże dwutlenek węgla w glebie. Kluczowe jest tu ograniczenie orki, stosowanie roślin okrywowych, zmianowanie i redukcja nawozów sztucznych na rzecz naturalnych, co poprawia strukturę gleby i retencję wody. Rolnictwo regeneratywne wg Parasiewicza może zwiększyć retencję wód niemal dwukrotnie. “Na polu można zbudować glebową gąbkę – głównie przez nieoranie można ponad dwukrotnie zwiększyć poziom wody w glebie i woda ta będzie zdecydowanie czystsza”. W naturalny sposób wzrasta też ochrona całej ichtiofauny.

Ciekawym głosem na temat retencji na torfowiskach była wypowiedź dr. hab. Wiktora Kotowskiego, prof. UW. Jego zdaniem, osuszając torfowiska i przekształcając je w tereny rolnicze, tracimy cenne naturalne zbiorniki retencyjne. Zatrzymaniem tego procesu byłyby rozwiązania systemowe, np. uprawa roli w sposób umożliwiający ponowne uwodnienie torfowisk, co – jak sam przyznał – jest niezwykle trudne do osiągnięcia w praktyce.

Uwypuklające się w dyskusji problemy jednoznacznie wskazały na brak konkretnych rozwiązań, co potwierdził dr hab. inż. Tomasz Bergier z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Wysunął tezę, że “wszędzie da się zrobić naturalną retencję”, jednak naukowcom i specjalistom z dziedzin związanych z gospodarką wodną brak odwagi do eksperymentowania. Uważa, że specjaliści, powinni tworzyć dziesiątki zlewni eksperymentalnych, dzięki którym w praktyce będą uczyć się procesów optymalnych do konkretnych sytuacji. Warto modelować małe rozwiązania i angażować w nie Wody Polskie – “stworzyć proces, gdzie wszyscy zarządzający zlewniami aktywnie uczestniczyliby w procesie adaptacyjnym”.

Kolejnym problemem jest też niekorzystne prawo dot. gospodarki wodnej, na co wskazał dr Maciej Thorz – Członek Państwowej Rady Gospodarki Wodnej, prawnik. Przypomniał, że w Polsce obowiązuje centralne zarządzanie wodą (przez Wody Polskie), a tereny zalewowe należą do różnych interesariuszy. Thorz właśnie w tym rozdźwięku upatruje największy problem, postulując decentralizację prawną oraz “wydawanie pieniędzy publicznych na zasadach racjonalności i efektu rzeczowego – podejmowanie inwestycji z nastawieniem na maksymalny efekt, małym kosztem i w jak najkrótszym czasie, do czego jest potrzebne społeczeństwo obywatelskie, proekologiczne”.

Podsumowując różnorodne punkty widzenia, które uwidoczniły się podczas tej sesji, uczestnicy zgodzili się co do tego, że należy postawić nacisk na działania w praktyce, w terenie, zadbać o edukację ekologiczną społeczeństwa i lepszy przepływ informacji na poziomie lokalnym i krajowym, a także wprowadzać zmiany w systemie prawnym.

Retencja strukturalna – zbiorniki i poldery

Druga część debaty prowadzona przez prof. dr hab. Elżbietę Nachlik z Politechniki Krakowskiej dotyczyła istniejącej i planowanej retencji zbiornikowej oraz polderowej. Uczestnicy podjęli zagadnienia związane z utrzymaniem pojemności retencyjnej w czasie, bezpieczeństwem eksploatacji obiektów, wpływem procesów korytowych oraz potrzebą aktualizacji planów i programów retencyjnych w świetle prognoz klimatycznych i rozwoju terytorialnego.

Dr hab. Damian Absalon prof. Uniwersytetu Śląskiego podzielił się wnioskami z wykonanej przez jego zespół analizy 47 zbiorników kluczowych dla gospodarki wodnej w Polsce. Według przedstawionych danych większość badanych zbiorników utraciła swoją pojemność. Profesor apelował, by w pierwszej kolejności odbudować retencje w zbiornikach funkcjonujących, zamiast tworzyć kolejne – jest to po prostu tańsze rozwiązanie. Tezę profesora potwierdził Andrzej Siudy, kierownik zbiorników wodnych Goczałkowice i Kozłowa Góra, który przyznał, że bez ratowania posiadanych zbiorników budowa nowych będzie nieefektywna. Profesor Absalon apelował o to, by brać pod uwagę także kwestie związane z rumowiskami w zbiornikach. Według prelegenta pomocnym drogowskazem w tym kierunku byłoby sporządzenie strategicznego dokumentu dotyczącego rumowisk.

Dr inż. Antoni Bojarski zaproponował trzy rodzaje działań związanych z odbudową potencjału retencji w Polsce. Po pierwsze: przejść w działaniach z poziomu ogólnego na poziom lokalny. Indywidualne podejście do specyfiki zagrożeń w danym regionie ułatwiłoby wdrażanie konkretnych rozwiązań. Drugim kierunkiem wymienionym przez naukowca jest „analiza i ocena retencji zbiornikowej w kontekście zmiany priorytetów w gospodarce wodnej, w kontekście prognozowanych potrzeb i rozwiązań alternatywnych”. Trzecim filarem powinna być szeroka ocena potencjału różnych rodzajów retencji, tak by wybrać te, które będą najbardziej efektywne w przyszłości.

Dr hab. inż. Stanisław Kostecki, prof. Politechniki Wrocławskiej przybliżył słuchaczom temat bezpieczeństwa zbiorników wodnych. Wskazał, że co szósty zbiornik retencyjny w Polsce ma już ponad 100 lat. Dane wskazują, że do największej liczby katastrof dochodzi właśnie wśród starych zbiorników. Profesor wskazał na potrzebę przebudowania tych obiektów pod kątem aktualizacji hydrologii dostosowanej do obecnych zmian klimatycznych. Ważne jest też odpowiednie planowanie przy budowaniu nowych zbiorników, aby w jak najmniejszym stopniu wykluczyć błędy ludzkie w przyczynianiu się do katastrof wodnych.

Nawiązując do wypowiedzi poprzedników, prof. dr hab. inż. Zbigniew Kledyński z Politechniki Warszawskiej zwrócił uwagę, by rozróżnić stan techniczny obiektów retencyjnych od ich stanu bezpieczeństwa. Przy odpowiedniej konserwacji obiektów, nawet tych starszych, ich stan bezpieczeństwa powinien być zachowany. Profesor podkreślił w tym miejscu, jak ważne jest pozyskiwanie środków na remonty. Na podstawie danych liczbowych profesor Kledyński wskazał, że procent katastrof wynikających z obu zbyt małych upustów jest niższy w przypadku wysokich zapór, a znacząco wyższy w przypadku mniejszych obiektów. Jako przyczynę podał gorszą jakość wykonawstwa, ponieważ mniejsze zapory mają niższy priorytet. Dlatego według profesora mniejsze urządzenia upustowe „z punktu widzenia hydrotechnicznego powinny być projektowane z takim samym, a może większym nawet poziomem dbałości.”

O retencji w kontekście zmian klimatycznych w Polsce opowiedziała dr hab. inż. Tamara Tokarczyk, prof. IMGW-PIB. Wskazała, że na przestrzeni lat obok siebie zaczęły współistnieć dwa skrajne zjawiska pogodowe – powódź i susza. Następują tu działania synergiczne, gdyż susza spowodowana mniejszymi opadami śniegu sprzyja spływowi powierzchniowemu. “Współistnienie susz i powodzi to nie anomalia, to nowa norma zmiany klimatu”. W dobie szybko zachodzących zmian klimatycznych powinniśmy rozważać wszystkie inne możliwe retencje, które byłyby odpowiedzią na to, by przeciwdziałać skutkom zarówno suszy, jak i powodzi.

Ciekawą perspektywę do dyskusji wniósł Łukasz Sykała z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów. Poruszył ważny temat rozkładu demograficznego w kontekście zarządzania retencją. Jak stwierdził: “w kolejnych latach będziemy się mierzyć z znacznie większą siłą, czyli niekorzystnymi procesami demograficznymi, które tak naprawdę w Polsce przybierają już postać kryzysu demograficznego”. Prelegent wymienił zjawiska współistniejące: depopulację, stale spadającą dzietność i starzenie się społeczeństwa, kurczenie się zasobów pracy, czyli ludności w wieku produkcyjnym, i deformację struktur demograficznych. Właśnie zwiększające się dysproporcje ludnościowe między dużymi metropoliami a mniejszymi ośrodkami zostały wskazane jako jedno z większych wyzwań w planowaniu gospodarki wodnej. Równocześnie Sykała wskazywał na potrzebę tworzenia dobrych planów miejscowych, które uwzględnią zintegrowane planowanie w wymiarze społeczno-gospodarczym i w wymiarze środowiskowym.

Panel podsumował Prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Mateusz Balcerowicz. Zwrócił uwagę na rolę Wód Polskich w modernizacji starszych obiektów retencyjnych, szczególnie w kontekście zmian klimatu i dostosowania ich do nowych warunków, do których nie były projektowane. Ważne jest spojrzenie holistyczne na działania retencyjne, gdyż retencja strukturalna nie może działać w oderwaniu od całości systemu, w tym retencji naturalnej. W tych działaniach ważne jest zwracanie uwagi na zabiegi chroniące dziką przyrodę, gdzie ingerencja w koryta rzek w obszarach Natura 2000 mogłaby mieć negatywny skutek i jest niezgodna z obowiązującymi przepisami. Równocześnie Mateusz Balcerowicz wskazał na pozytywne zjawisko, jakim jest ściślejsza współpraca z Wód Polskich z jednostkami samorządowymi: “Coraz częściej jednostki samorządu terytorialnego rozumieją potrzebę tej współpracy, co nas niezwykle cieszy. I my rozumiemy potrzebę współpracy z jednostkami samorządu terytorialnego”.

Efektywność ekonomiczna, środowiskowa i społeczna rozwiązań retencyjnych

Trzeci panel pt. “Efektywność ekonomiczna, środowiskowa i społeczna rozwiązań retencyjnych. Miary oceny efektywności w podejściu wielokryterialnym”, otworzył prof. dr hab. inż. Zbigniew Kundzewicz z Polskiej Akademii Nauk, który stwierdził: “Zrównoważony rozwój mamy wpisany w Konstytucję. To jest bardzo ważna rzecz – filar ekonomiczny, filar społeczny i filar środowiskowy. Wszystkie trzy są ważne. Ale podlegają priorytetyzacji. Nie wszystkie są jednakowo ważne dla wszystkich”. I przytoczył ekstremalne przykłady hydroenergetycznych inwestycji zbiornikowych: Balbiny w Brazylii, Zapory Trzech Przełomów w Chinach oraz Itaipu – inwestycji należącej do Brazylii i Paragwaju. Wszystkie trzy inwestycje spowodowały niewyobrażalne straty przyrodnicze. Dyskusja dotyczyła zarówno pojedynczych zadań rodzajowych retencji o różnym poziomie jej oddziaływania w zakresie równoważenie bilansu wodnego czy retencyjnych w zróżnicowanych skalach przestrzennych zagrożenia powodzią i suszą, jak i wielorodzajowych rozwiązań zlewni. Jej osią była zasadność podejścia wielokryterialnego w obliczu gospodarowania zasobami wodnymi, zarządzania ryzykiem powodziowym i zachodzącymi zmianami klimatycznymi. Podejście to zaprezentował Witold Ziomek – Prezes MPWiK we Wrocławiu, przywołując przykład działań Wrocławia w zakresie odpadowej gospodarki wodnej. Podstawą wypracowanego dokumentu strategicznego było modelowanie, wzbogacone o dodatkowe kryteria: społeczne, ekonomiczne, bezpieczeństwa, środowiskowe. W sumie przeanalizowano wielokryterialnie 60 zbiorników wodnych w mieście. Wątek wielokryterialności kontynuowała dr inż. Izabela Godyń z Politechniki Krakowskiej, która argumentowała, że “wielokryterialne podejście pozwala na ujęcie efektów trudnych do oszacowania ilościowego”. Z kolei omawiając oczekiwany standard analiz wielokryterialnych.

Jacek Zalewski – Wiceprezes Zarządu Retencja.pl – krytycznie odniósł się do analizy wielokryterialnej, która według niego w polskich warunkach się nie sprawdza. Tworzenie sztucznych wariantów – technicznych lub prośrodowiskowych nie przekłada się na realne potrzeby. Kryteriów jest zbyt mało, a ich ocena jest spłycona i uogólniona. Postulował rewizję podejścia do planowania i projektowania przeciwpowodziowego i zwrócenie się do metodyki opartej na hierarchizacji – redukowaniu ryzyk krok po kroku i w ten sposób dojścia do optymalnego rozwiązania. Zwolennikiem odejścia od analizy wielokryterialnej jest też Jacek Engel z Fundacji Greenmind. Według niego wielokryterialność nie sprawdza się w praktyce. Stwierdził, że na etapie planowania i inwestowania w gospodarce wodnej w Polsce “rachunek ekonomiczny się nie liczy, a straty społeczne i straty środowiskowe muszą zostać zaakceptowane w imię celów wyższych”. Dodał też, że z jego punktu widzenia konsultacje społeczne nie mają wpływu na proces decyzyjny. Co i jak zmienić? Planować od ogółu do szczegółu i z udziałem wszystkich, których dany plan czy inwestycja dotyczy; skutki społeczne i zagrożenia środowiskowe rozpatrywać od początku procesu; preferować rozwiązania najmniej podatne na skutki zmiany klimatu, a analizę wielokryterialną traktować jako wsparcie procesu decyzyjnego. Dr Ksymena Rosiek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie nakreśliła uczestnikom spotkania wyzwania w ocenie efektywności inwestycji w mitigację zmian klimatu i adaptację do nich. Analizując wyceny kosztów i korzyści inwestycji, postulowała stworzenie katalogu takich wycen tych efektów (często rozłożonych w czasie) i przyjęcia jednej spójnej metodyki.

Z kolei Radosław Stodolak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu w swoim wystąpieniu skupił się na definicji celu przedsięwzięcia retencyjnego, który powinien być jasno zdefiniowany, mierzalny, akceptowalny społecznie i środowiskowo, osiągalny w czasie oraz efektywny ekonomicznie. Do definicji celów retencyjnych nawiązała również Ilona Biedroń z IMGW-PIB zauważając, że aktualnie walczymy z powodziami, a nie z ryzykiem powodziowym. W obliczu zjawiska naturalnego, jakim jest powódź, społeczeństwo żąda ochrony przed katastrofą. “Musimy się mierzyć z tym, że straty nastąpią. Ekstremalna kulminacja zjawisk atmosferycznych może się zdarzyć i może nastąpić wszędzie w Polsce. Możemy ograniczać starty związane z powodzią, ale nikogo nie ochronimy przed takim naturalnym zjawiskiem”. Jednocześnie przytoczyła przykład renaturyzacji doliny Odry dla Krosna Odrzańskiego, Dąbia i Czerwienska. Zrenaturyzowany i niezabudowany obszar rzeki podczas powodzi w 2024 r. zgromadził więcej niż ¼ objętości wody Zbiornika Racibórz Dolny tj. 41,4 mln metrów sześciennych. Zadziałanie naturalnej retencji przyniosło korzyści dla lokalnej społeczności: woda wylana pod miastem zmniejszyła ryzyko związane z powodzią dla mieszkańców, a gminy zyskały dodatkowe zasoby wodne. Biedroń zaapelowała o precyzyjny przekazu do społeczeństwa dot. renaturyzacji, jako transferze wiedzy naukowej do decydentów bazującej na rzetelnej wiedzy. Do celów odniosła się też dr hab. Katarzyna Izydorczyk – z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN, która stwierdziła, że należy brać pod uwagę nie tylko cele jakościowe, ale też komponent przyrodniczy i ludzki. Efektywność będzie zmienna lokalnie i będzie zależała od wielu czynników, uwarunkowanych geograficznie i społecznie. “Wierzę w społeczeństwo obywatelskie. Duży nacisk kładłabym na podnoszenie świadomości społeczeństwa celem zidentyfikowania przeszkód i czynników sprzyjających wdrożeniu NBS”. Interesariusze chcą brać udział w procesie decyzyjnym. Dlatego należy systemowo podnosić świadomość ekologiczną – na poziomie edukacji, stosując optymalne rozwiązania w rolnictwie i działając międzysektorowo. Podsumowując sesję, prof. dr hab. inż. Tomasz Okruszko ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego wskazał, że brak efektywności powoduje, że NBS-y, czyli rozwiązania naturalnej retencji będą odrzucane. Kluczem do zmiany nastawienia i punktem wyjścia dla konstruktywnego dialogu na ten temat jest “transparentność procesu decyzyjnego i pokazanie skąd się wzięły liczby np. hydrologiczne”.

Zamykając obrady VI Wodnego Okrągłego Stołu Zbigniew Kundzewicz podsumował wszystkie sesje. Przytoczył wątki przewijające się w dyskusjach: redukcję ryzyka powodziowego poprzez ograniczenie zabudowy na terenach zalewowych i utrzymanie niszczącego żywiołu z dala od siedlisk ludzkich. Przywołał wątek zasadności stosowania analizy wielokryterialnej, czy efektywność rozwiązań w ramach retencji naturalnej. Odniósł się również do szybko postępujących zmian klimatycznych, apelując “złapmy wodę tam, gdzie spadnie!”.

Słowo końcowe należało do profesora Jerzego Hausnera, który przyznał, że “formuła Wodnego Okrągłego Stołu ma moc intelektualną. Wierzę, że będzie miała moc społeczno-polityczną”.

Partnerzy wydarzenia

Organizatorem VI Wodnego Okrągłego Stołu były: Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej (GAP) oraz ruch Open Eyes Economy, we współpracy z Urzędem Miejskim Wrocławia. Współorganizatorami wydarzenia były Politechnika Wrocławska oraz MPWiK Wrocław.

Wydarzenie odbyło się pod honorowym patronatem Ministra Infrastruktury oraz Ministra Klimatu i Środowiska.

Partnerami merytorycznymi były: IMGW-PIB, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie oraz Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie”. Partnerami społecznymi: Fundacja OnWater.pl oraz Fundacja Code for Green. Partnerami medialnymi: eNewsroom, eGospodarka.pl, Energetyka Wodna, Woda-Ścieki.com, Zielona Infrastruktura oraz Wodne Sprawy.

Partnerem technicznym była Szok Event Group.

Powrót
Nasza oferta | Regulamin | Reklama | Kontakt | Ochrona danych | Formularze zamówień
Tworzenie stron internetowych